Ecce VqrV

Potrzebowałem miejsca, gdzie nie będę na nic i na nikogo się oglądał. Chyba każdy takiego szuka. Jedni tworzą je w swoich głowach, inni próbują stworzyć w rzeczywistości. Moja głowa ma wystarczająco dużo śmieci w sobie, a budowanie sceny tylko po to by z niej krzyczeć… Nie, nie widzę w tym sensu.

Jednak miejsce jest potrzebne – przestrzeń, a raczej przekaźnik, który będzie mógł swobodnie nadawać w Twoim kierunku treści. Zawsze byłem gadatliwy, jeśli coś wprawi mnie w zachwyt, gniew, osłupienie, chętnie daję temu wyraz. Tu nie zamierzam interesować się tym, czy “to już było”, czy “to obrazi X lub Y”, “nikogo to nie obchodzi”, “za głośno mówisz”, “czemu się tak emocjonujesz” i tak dalej. Skoro się tu pojawiłeś, to znaczy, że Cię to obchodzi. Albo jesteś tu przypadkiem, co też jest miłe, więc śmiało rozgość się, poszperaj.

Blog “VqrV” jest miejscem gdzie będę czasem pokazywał zęby i pazury, a czasem miękkie podbrzusze. Napiszę o filmach, które widziałem, o muzyce, która mnie poruszyła, zdarzeniu, które miało na mnie wpływ. O tym co zechcę. Na pewno raz na jakiś czas pojawią się tu też piosenki – takie, które nie mieszczą się w innych projektach, w które się angażuję: wszystkie kundle, mieszańce, odszczepieńce, chore i zdeformowane, zapchlone, niepełne – tutaj znajdą swój dom.

Nie interesuje mnie to, czy będzie to klikalne, sexy, wystarczająco ostre, dobrze spozycjonowane i dopasowane do SEO, bo nie planuję reklam.

Na początek wrzuciłem kilka tekstów z GOREktywu, na pewno pojawią się kolejne odgrzewańce, ale nie jest to archiwum – spodziewajcie się nowych. Jest fanpage na Facebooku, gdzie będę informował o nowościach, ale słodkich fotek raczej się nie spodziewajcie.

Bruce Lee mawiał, że trzeba być bezkształtnym jak woda, umieć dopasować się do każdych warunków. Może i miał rację, ale trudno mi złożyć kolce i wygładzić grymas. Już mi się nie chce przyjmować kształtów i wpasowywać. “Vqrv” bazuje na szczerości.

B.