20 lat po Columbine

Z korytarza słychać huk wystrzałów, tupot ciężkich butów, szczęk przeładowywanej broni. Nauczycielka nie przestaje pytać uczniów, dzieciaki obliczają wynik równania. W pewnym momencie do sali wpadają antyterroryści, ostrzeliwują się i lawirują między dziećmi, które… nic sobie z tego nie robią. Ich pedagog także. Fantazja? Oczywiście, ale dość bliska prawdy.

Taki obrazek pojawił się w pierwszym odcinku 22-ego sezonu serialu “South Park”. Przekorna animacja od samego początku starała się przedstawiać w krzywym zwierciadle naprawdę poważne problemy. Odcinek “Dead Kids”, który premierę miał w tym roku, pokazuje matkę jednego z bohaterów, która jako jedyna z całego miasteczka jest przerażona kolejnymi strzelaninami w szkołach i boi się o dzieci. Dla wszystkich pozostałych (rodziców i ich pociech) to coś tak oczywistego i banalnego jak padający deszcz czy upał w lecie. Gdy kobieta stara się przekonać innych, że trzeba reagować wszyscy posądzają ją o emocjonalne zachowanie podyktowane… okresem lub nawet menopauzą.

Od czasu masakry w szkole w Columbine w tym roku mija 20 lat. W tamtej tragedii zginęło 15 osób, 24 zostały ranne. Nie była to pierwsza taka tragedia, wtedy jednak wstrząsnęła opinią publiczną w USA i Europie. Od tego czasu dochodziło do wielu podobnych wydarzeń, ich sprawcy mieli różne pobudki. Konkluzje po nich też z reguły był różne, jednak z reguły wielkich zmian w prawie i funkcjonowaniu społeczeństw nie było. W tym roku, we wrześniu CNN opisywało jak szkoły przygotowują się do rozpoczęcia roku szkolnego i… strzelanin właśnie. Na korytarzach i w salach pojawiły się gazetki ścienne instruujące jak zachować się, gdy pojawia się strzelec, na Florydzie już wcześniej dzieci obowiązkowo mają nosić przezroczyste plecaki, żeby przypadkiem nie ukryć w nich broni.

Oczywiście o ograniczeniu dostępu do niej nie może być mowy, wiadomo, nie ona jest winna, a człowiek jej używający. Amerykańska poprawka numer 2 jest świętością nie do ruszenia. Strzelaniny w szkołach są ryzykiem wliczonym już w jej cenę, które zdążyło Amerykanom spowszednieć. Zresztą nie tylko im.

Szybko powszednieją nam konflikty i tragedie. Wojna w Syrii, konflikt w Donbasie, tragedia Jazydów, prześladowania Rohindżów, kto chce o tym jeszcze rozmawiać i słuchać? Przecież to daleko i to sami obcy. Trupokilometry się nie zgadzają, czyli stosunek liczby trupów do odległości od obserwującego. Żebyśmy przejęli się czymś naprawdę daleko potrzeba naprawdę wielkiej liczby trupów.

Z drugiej strony, czy przeżywając i przepracowując w głowie dziejące się na świecie tragedie możemy pomóc ich ofiarom? Tym z daleko nie zawsze, ale trzeba uważać byśmy nie zbliżyli się niebezpiecznie do bohaterów “South Park”, a mam wrażenie, że już zbyt często z łatwością odwracamy wzrok od czyjejś krzywdy: bo pewnie pijak, pewnie brudas, pewnie sam to sobie zrobił, pewnie sama się prosiła itp itd.

Posłuchałem sam siebie. Serwisy informacyjne podały późno wieczorem wiadomość o wypadku autokaru, zginęła jedna osoba, pięć w stanie krytycznym.
– Ktoś będzie miał przechlapane w nocy – powiedziałem.
– Tak… Ktoś dostanie informację, że zginął jego bliski – odpowiedziała moja partnerka.
– Myślałem raczej o tym, że ktoś w radiu ma przechlapane, bo do późna będzie przy tym pracował – odpowiedziałem wspominając swoje lata w redakcji news’owej.

Zaraz zrozumiałem, jak bardzo sam dałem się otumanić trupokilometrom. Znieczulica nie boli, potrafi też być przydatna, gdy trzeba zachować spokój w sytuacji kryzysowej. Źle jednak, gdy staje się pierwszą reakcją.

Moim osobistym odniesieniem do tragedii Columbine była płyta I Hate Everything.

B.