Recenzja "Us" - czarno na białym

Recenzja “na gorąco”, zatem szybka!

Na horror “Us” poszedłem z dość dużymi nadziejami. Po świetnym “Get Out” Jordan Peele miał poprzeczkę bardzo wysoko postawioną. Doskoczył? Moim zdaniem jak najbardziej. Filmowi towarzyszą oczywiście kontrowersje. Zdradzania tajemnic filmu celowo oddzielam (niezbyt grubą) kreską, więc jeśli jeszcze nie widzieliście – fragment po niej możecie po prostu pominąć.

Początek taki, jak zawsze – szczęśliwa rodzina wyjeżdża na wakacje, wtem ktoś burzy ich spokój. Tyle wprowadzenia, potem zaczyna się akcja. Tak, ale nie. Owszem, rodzina zdaje się być najzwyczajniejsza na świecie, brakuje im jedynie psa. Letni dom, do którego wracają po długiej nieobecności, to klasyczne spełnione marzenie dorosłych zmęczonych pracą. Nawet łódź jest i zapowiedź wędkowania. Wszystko upada jak domek z kart gdy na progu pojawia się tajemnicza czwórka ludzi, którzy w dziwny sposób są bardzo podobni do głównych bohaterów. Rozpoczyna się brutalna gra o życie, której stronami są dwie rodziny, niczym oryginał i lustrzane odbicie. Lustro nie jest tu przypadkową analogią, bo cała opowieść rozpocznie się tak naprawdę wiele lat wcześniej, w latach 80-tych, w wesołym miasteczku i gabinecie krzywych zwierciadeł.

Oficjalny plakat

Staram się jak najmniej zdradzić, bo film powinno się oglądać bardzo uważnie. Ciekawostek “jak mrówków”, od pierwszej sceny należy ich wyglądać. Dosłownie, od pierwszej sceny. Reżyser filmu, Jordan Peele urodził się w 1979 roku i doskonale czuje obecną nostalgię 30-40-latków USA za dzieciństwem spędzonym w kolorowych latach 80-tych. Historia rozpoczyna się w 1983 roku, a potem przeskakuje do czasów obecnych. Nie brakuje sentymentalnych nawiązań: charakterystycznych reklam, plaży Santa Cruz, kaset VHS z horrorami na półce domu babci (na przykład C.H.U.D. z 1984 roku), w szafie planszówki, a w scenie retrospekcji koszulka z “Thrillerem” Michaela Jacksona, wesołe miasteczko, przerażająco krótkie męskie spodenki, leopard na bluzce kobiecej i wiele innych. Miejcie oczy otwarte (więcej nawiązań za linią “spoiler alert”).

Pierwszy plakat zapowiadający film – zwróćcie uwagę na układ twarzy, który potem stanie się nożycami.

“Us” od początku do końca będzie kojarzony z dyskusją o filmowej branży. Reżyser już jakiś czas temu stwierdził, że nie nakręci nigdy filmu, gdzie głównym bohaterem będą biali.

– Widziałem już ten film – mówi.

Oczywiście, można stwierdzić, że po prostu rasistowska wypowiedź. Z drugiej strony ma szerszy kontekst. “Get out” to horror dotykający problemu rasizmu w USA, a w “Us” główną postacią filmu jest czarnoskóra kobieta (świetna Lupita Nyong’o), więc dwie pieczenie na jednym ogniu. Pamiętajmy, że w USA kwestie rasowe oraz płciowe to obecnie znów najgorętszy temat. Zatem Peele swoją wypowiedzią z pewnością chciał zamanifestować zaangażowanie w równouprawnienie kolorowych aktorów oraz odejście od przyklejenia głównej roli do mężczyzn. Nie oceniam, kontekst przywołuję nie po to by tłumaczyć, lecz byście sami mogli zważyć u siebie, mając komplet danych.

Sam tytuł też nie jest przypadkowy – “Us” to my, ale też… nazwa państwa United States.

To nie jest film o złych białych i dobrych kolorowych, wszystkie rasy w tym filmie są przedmiotem opresji tajemniczych “onych”. To film o zmarginalizowanych, którzy się mszczą. Zemsta ta nie jest przedstawiona jako dobre wyjście.

O czym jest ten film?

O wyrzuceniu na margines, o zemście za niewolnictwo, ucisk, odhumanizowanie. Zemście, która wcale nie jest dobra. To nie jest film o “dobrych czarnych” i “złych białych”, ale o nierównościach społecznych. Oraz o rewolucji, która pożera własne dzieci. Cudze też.

Warto, warto w kinie, warto w skupieniu. To bardzo dobry film, który pozostawia uczucie niepokoju i dyskomfortu. Tak, jak horror powinien.

——————Spoiler alert!—————–

O nawiązaniach, fabule, szczegółach.

Historia koncentruje się wokół podwójności i starego toposu podmieńców, doppelgangerów. W starych mitach znajdziecie sporo opowieści o istotach, które są naszymi odbiciami i chętnie zajmą nasze miejsce. Tutaj mamy rodzinę, która spotyka swoje przerażające alter ego. Atakujący pochodzą z podziemnego świata, gdzie, w niepoznanych tunelach rozciągających się pod USA, dorastali w szaleństwie i chaosie odwzorowując życia tych lepszych, tych na górze. W końcu następuje czas rebelii i podziemni wychodzą “na górę” by zająć miejsce uprzywilejowanych. “Us” to film o rewolucji niewolników, wyrzutków i skrzywdzonych.

Czerwone kostiumy, w które ubrana jest podziemna rodzina to nie przypadek – nawiązują do pomarańczowych więziennych strojów. Przerażający i brutalni ludzie cienia nie wybrali sobie takiego losu, zostali wtłoczeni w straszliwą machinę przez… Tego się nie dowiadujemy z filmu. Nie wiemy, kto zbudował tunele, kto nadzoruje populację wariatów rządnych zemsty (są kamery na ścianach, więc ktoś na to patrzy). Wiemy za to, że jakkolwiek metody wybierają nieakceptowalne, podziemni mają swoją rację. Czy z nimi sympatyzuję? Nie, ale rozumiem motywację.

Świadectwem tego są charakterystyczne rękawiczki, które wszyscy dorośli z podziemia noszą na jednej dłoni. To z jednej strony oczywiste nawiązanie do “Koszmaru z ulicy Wiązów” Wesa Cravena i rękawicy Freddy’ego Krugera, a z drugiej jasne odwołanie do rękawiczek ruchu Czarnych Panter. Złote nożyce, które są rozpoznawczym narzędziem zemsty za życie pod ziemią, odwołują się do tysięcy służących, pokojówek i niewolników pracujących dla białych panów.

Nawet muzyka jest tutaj polityczna, na ścieżce dźwiękowej znalazło się między innymi N.W.A. z “Fuck the police”. Utwór “przebija” stricte białą piosenkę Beach Boys w scenie, gdzie dość zdegenerowani biali bogacze giną od swoich podziemnych odpowiedników. Piosenka pojawia się, gdy biała kobieta chce wezwać policję przez elektronicznego asystenta, który rozpoznaje jedynie ostatnie słowa i zamiast zadzwonić – uruchamia kawałek. “Biali burżuje” są ukarani nawet przez własne gadżety i giną zabici przez swoje białe odpowiedniki. Zwróćcie uwagę na świetną rolę Elizabeth Moss, a raczej obie jej role.

Wśród innych nawiązań sporo popkultury, czytajcie koszulki bohaterów i postaci pobocznych! Znajdziecie odwołanie do “Szczęk”, zespoły punkowe Dead Kennedies i Black Flag. Uważnie rozglądajcie się po wszystkich kadrach, tu nie ma przypadków.

Zabawny szczegół na koniec – pierwszą ofiarą w filmie jest biały, co nie jest przypadkiem. Zwykle w horrorach i sf był czarny, wie to każdy wychowany na VHSowych klasykach.

To z jednej strony bardzo zaangażowany i polityczny (za bardzo? kwestia indywidualnej oceny), a z drugiej głęboko osadzony w horrorowej tradycji lat 80-tych film.

Koniecznie zwróćcie uwagę na muzykę filmu – jest doskonała!

B.