Wisła: stolica skoczków? Miasteczko duchów!

To miejsce kojarzone jest w dwójnasób: uzdrowisko oraz emocje związane ze skokami narciarskimi. Na klimaty uzdrowiskowe chyba jeszcze dla mnie za wcześnie, a kibicem sportowym nie jestem. Nie załapałem się na małyszomanię, kolejnych wychowanków szkoły podhalańskiej także nie śledzę.

Dla mnie wartość tego niewielkiego miasteczka leży zupełnie gdzie indziej, gdzieś poza czasem i przestrzenią, między salonem bogatych intelektualistów międzywojnia i zakurzonymi gabinetami uniwersyteckich naukowców. Wszystko za sprawą postaci Juliana Ochorowicza.

Z pewnością większość z Was zna postać Ochockiego z powieści “Lalka” Bolesława Prusa. Wybitny naukowiec, człowiek tysiąca pasji, zainteresowań i przeogromnej wiedzy. Jego pierwowzorem był właśnie Ochorowicz. Oryginał niewiele różnił się w swojej niesamowitości od literackiego bohatera. Był wynalazcą, wizjonerem, badaczem, w sposób naukowy chciał rozwiązać zagadkę fenomenu wirujących stolików, hipnozy i innych fenomenów z pogranicza paranormalności. Do wszystkich tych zjawisk, niezależnie od tego jak bardzo egzotycznie mogły wyglądać, podchodził z naukową precyzją i rozsądkiem.

Dziś przeczytacie o nim w źródłach jako o psychologu, twórcy uzdrowiska w Wiśle i instytutu naukowego w tym samym mieście badającego tajemnice ludzkiego umysłu. To, co zrobił w zakresie badania hipnozy czy spirytyzmu jest dziś dość zapomniane, szczególnie, że badania w takim kierunku dziś nie mogły by być uważane za coś wartego uwagi i funduszy.

W czasie przed II wojną światową badania na temat zjawisk paranormalnych nie były okryte aż tak negatywną opinią. Na seanse spirytystyczne ze sławnym medium Frankiem Kluskim chadzał sam marszałek Piłsudski oraz jego adiutanci i liczne grono warszawskich wyższych sfer.

Przed pierwszą wojną najsilniejszymi ośrodkami badań w tym zakresie były jednak rejony Galicji: Lwów, Kraków i okolice. To tu wydawano “Hejnał”, “Lotos”, “Światło zagrobowe” i inne periodyki poświęcone zjawiskom paranormalnym. Co ciekawe, polski okultyzm był silnie związany z religią katolicką. Widzenie duchów, wywoływanie zmarłych i okultyzm wcale nie wykluczał związków z Kościołem (co w drugiej połowie XX oraz w XXI wieku jest raczej nie do pomyślenia).

Klimat styku rzeczywistości i paranormalnego idealnie oddaje film polski “Medium” – gorąco polecam Wam na idealny wieczorny seans!

Już od czasu pierwszych spirytystycznych poszukiwań w kulturze polskiej (wczesny romantyzm, między innymi Mickiewicz, Krasiński, Norwid, ale o tym napiszę innym razem) spirytyzm był także silnie związany ze sprawą narodowo-wyzwoleńczą.
Ochorowicz podchodził jednak do badań paranormalnych zjawisk inaczej, z zimnym naukowym szkiełkiem i okiem. Efektem jest między innymi fascynujące dzieło “Zjawiska mediumiczne”. Obecnie raczej do znalezienia w antykwariatach, ale liczę, że może kiedyś ktoś wyda je ponownie. Mi się udało je znaleźć, więc i Was zapraszam do poszukiwań. To nie wszystko, był także wynalazcą, prekursorem technologii, które dały początek nagrywaniu dźwięku i telewizji.

Dziś postać ta kojarzona jest właśnie z Wisłą. W jego willi, przy ulicy nazwanej jego imieniem znajdziecie Muzeum Realizmu Magicznego z ciekawymi wystawami polskich surrealistów. W miasteczku jest także poświęcona mu tablica. To lokalny bohater, który spokojnie mógłby być naszym Edisonem, a może nawet Teslą?

Kto wie, na pewno warto go znać. Szczególnie, że poza tą najczęściej przytaczaną działalnością zagłębiał się w inną, dziś wyśmiewaną i zapomnianą, włożoną między bajki i legendy. Trudno oczekiwać wiary w wirujące stoliki w XXI wieku, ale czytając Ochorowicza i innych badaczy (oraz badaczki, bo kobiet w tym środowisku nie brakowało) można zobaczyć jak mnóstwo fascynacji i nadziei wzbudzały badania hipnotyzmu i spirytyzmu. Marząc o przekroczeniu granicy śmierci ludzie marzyli o nowym, lepszym świecie, o nowym człowieku, który zaprowadzi duchowy i intelektualny ład w miejsce krwawiącej wojnami historii.

Ochorowicz zmarł w 1917, polskie środowisko spirytystyczne praktycznie przestało istnieć podczas II wojny światowej. Niestety ich marzenia przegrały z inną wizją odnowy, która natarła z zachodu. Od strony III Rzeszy Niemieckiej nadciągnął nowy porządek, który nie miał w sobie miejsca na marzenia, czy naiwne łączenie ducha z materią. Mimo używania natchnionych słów był ziszczeniem maszynowego zimnego funkcjonalizmu. Nazistowska machina wojenna zabrała większość badaczy zjawisk paranormalnych, a późniejszy system komunistyczny słowo “duchowe” traktował jako ciało obce.

Postać Ochorowicza poznałem podczas studiów w Instytucie Kultury Polskiej, gdzie prof. Anna Mikołejko zaraziła mnie pasją badania tradycji i kultury ezoterycznej Europy. Dzięki jej ogromnej wiedzy i pasji ze zwykłego miłośnika grozy, fantastyki i dziwactw na czas seminarium magisterskiego stałem się prawdziwym Badaczem Tajemnic (rodem z historii Lovecrafta), wyszukując w antykwariatach protokołów z seansów spirytystycznych, starych gazet i książek, których autorzy streszczali swoje rozmowy z duchami. Większość tej biblioteki mam do dziś, choć obawiam się, że nie starczy mi w życiu czasu by wykorzystać ją odpowiednio – na przykład pisząc książkę. Ale… noc jeszcze młoda.

Wpis dziś jest dość chaotyczny, ale towarzyszy mu wiele emocji. Jeśli zawitacie kiedyś do Wisły, to oprócz skoczków narciarskich wybierzcie się też śladami Juliana Ochorowicza.

Tablica ku czci naukowca w Wiśle.

B.