POPwstanie

Specjalnie poczekałem z publikacją, bo sam dzień rocznicy powinien być refleksyjny, a nie pełen krytyki czy narzekań.

Specjalnie zaznaczam na samym początku, że nie będę wikłał się w dyskusję o ocenie, zasadności i przebiegu Powstania Warszawskiego. Macie swoje oceny i zdania, nic mi do nich.

Jednak muszę napisać o tym, co mnie wkurza, bo temu służy ten blog. POPwstanie to termin, którym określam narośl, jaka pojawiła się w sposobie upamiętniania Powstania Warszawskiego. Narośl iście nowotworowa.

Szybki spacer na Dworzec Centralny przez warszawskie centrum, tak zwaną Patelnię, pierwszy sierpnia, godzina ok. 12.50. Są już kramarze z gadżetami, symbol powstańczej kotwicy na kotylionach, flagach, koszulkach, magnesach, breloczkach i przypinkach. Za niewielkie pieniądze możesz od stóp do głów “przyozdobić” się i pokazać każdemu jak bardzo pamiętasz.

Tylko ja jestem ciekaw co ty pamiętasz tak naprawdę? Koloryzowane mity z internetu? Komiksowe wizje? Opowieści i relacje o udanych akcjach? Wesołe piosenki po raz miliardowy nagrywane przez każdego wykonawcę, który nie mając nic do powiedzenie próbuje desperacko podpiąć się pod popularny temat?

Czy może pamiętasz też ogrom liczby ofiar? Rzeź Woli? Wypalanie miasta i ludzi? Nazistowskie miotacze ognia? Morze gruzów? Rzucanie do walki dzieci gdy kończyli się starsi? Śmierć w kanałach? Spadającą z nieba krew ofiar wysadzanych w powietrze?

Nie mam nic przeciwko szanowaniu pamięci o PW, jednak wkurza mnie karnawalizacja, a wręcz spychanie go w jarmarczną przaśność. Postępuje to od lat, niebagatelną rolę odegrało w tym zjawisku kiedyś Muzeum Powstania Warszawskiego. Choć dziś go nie podsyca, na początku działalności mocno to robiło. Powstanie nie jest i nie było “fajne”, nie było “cool”. Ocenianie go kategoriami bliskimi imprezie młodzieżowej jest objawem głupoty.

Dodam jeszcze, że w pogoni za dobrymi statystykami wyświetleń co roku ktoś odpala równie absurdalną bombę jak  Onet (na szczęście zmuszony do przeprosin).

W mediach społecznościowych pełno obrazków, każde najmniejsze miasteczko Polski świętuję, tak, nie wspomina, świętuje!

Pamiętacie? To dobrze, ale nie róbcie własnym bohaterom siary. Zatrzymajcie się, przez 60 sekund powstrzymajcie bezsensowny bełkot, a potem pamiętając wróćcie do życia i róbcie wszystko by nie było więcej wojen ani w tym, ani w jakimkolwiek innym mieście.

O tym jak w Warszawie manifestowali 1 sierpnia neofaszyści nie napiszę. Dzieje się to rok rocznie. Żadna władza, ani rządzący krajem PiS, ani władające miastem PO nic z tym nie chce zrobić. Tu się nie da już niczego napisać. Pamiętajcie tylko kto ułatwia radyKAŁom nienawistne działania. To trzeba pamiętać i we właściwym momencie okazać vqrv.