Świąteczna psychoza

Szaleństwo zaczęło się tak naprawdę już w październiku: pierwsze dekoracje, światełka, nieśmiałe choinki. To jednak były podchody, bo prawdziwy wyrzyg oczywiście miał dopiero nastąpić. Tradycyjnie po 1 listopada, gdy już wrócimy z corocznego obchodu grobów rusza świąteczna psychoza. Koszmar dla oczu w postaci obrzydliwych reklam, dekoracji i wszechobecnego kapiącego kiczu. Udręka dla uszu, czyli niekończące się ciągi świątecznych piosenek, najczęściej amerykańskich, choć i polskie się trafią. Kolędy dopiero będą grać w okolicach 24 grudnia, wcześniej to po prostu lejące się tortury dźwiękowe przypominające żucie łyżkami masła roślinnego. Do tego wszystkiego można jakoś się przyzwyczaić, bo przecież nie od wczoraj wiadomo, że święta zimowe zostały wydarte chrześcijanom i zamienione w celebrację kupowania oraz przejadania.

Piszę oczywiście o szerokim spektrum, bo przecież tak wspaniałe akcje jak “Podziel się posiłkiem” czy wigilie dla osób potrzebujących i bezdomnych to świetny przykład co dobrego można z tej okazji zrobić. Zatem do rzeczy, bo przecież nie chodzi o to by ponarzekać na święta, prawda? Nie, to byłoby zbyt banalne, jak plucie pod wiatr.

Uruchomiło mnie warszawskie Metro. Bardzo lubię ten środek komunikacji, korzystam, popieram i chętnie płacę za bilety. Jednak jak zobaczyłem świąteczną dekorację pociągu to mnie dosłownie krew zalała. Ja rozumiem, że Netflix ma ogromne pieniądze, które na pewno będą świetnie wyglądać w tabeli wyników, przychodów etc. No ale kurwa mać! Wszystko jest reklamą! Podłoga, ściana, okno, poręcz! Niedługo zaczniecie oklejać także pasażerów?

 

Nie obchodzi mnie co to za film, może być naprawdę super, ale to jest po prostu obrzydliwe, w najgorszym guście. Dodatkowo pytanie: co się stanie za 3 tygodnie z tą toną folii potrzebnej do oklejenia pociągów? Na śmietnik? Wspaniale! Kolejna tona plastiku do ogarnięcia.

Tymczasem ten sam casus można zaobserwować na stacji Ratusz Arsenał, która W CAŁOŚCI stała się reklamą serialu “Wataha”. Kogo winię? Nie, nie Netflixa (“Klaus”) czy HBO GO (“Wataha”) , który reklamę kupił, bo to jego interes. Winię Metro warszawskie, że zgadza się na takie akcje i bierze kasę. Wiem, że jest ciężko, wiem, że recesja za rogiem się czai, ale to jest po prostu paskudna pazerność, która doprowadza przestrzeń miasta do poziomu totalnego chaosu.

Jadąc świątecznym metrem czułem się, jakbym wszedł do głowy Jokera z komiksów o Batmanie. To szaleństwo wywołane chciwością. To mnie wkurwia!