Wychowani do umierania

Ministerstwo Edukacji Narodowej wypuściło zwiastun gry edukacyjnej komputerowej. Sam pomysł metodyczny super, bo przecież gry to wspaniałe i pojemne medium, za pomocą którego można przekazywać wartościowe treści (patrz “This war of mine”). Problem w tym, gdy za robotę zabierają się ludzie o kreatywności budowanej na szkolnych apelach i wrażliwości estetycznej na poziomie gazetki ściennej. Już w zwiastunie widać, że będziemy mieli do czynienia z bezrefleksyjnie powielanymi kliszami i mitami. Od najmłodszych lat dzieci nauczą się, że postaci historyczne traktujemy piedestałowo, najważniejsze daty naszej historii to przede wszystkim ostatnie 100 lat z punktu widzenia martyrologii. Wciąż głównymi bohaterami tej opowieści są żołnierze, dowódcy, a brakuje lekarzy, naukowców, pisarzy (nie tylko patriotycznych) i innych (dodajcie sobie sami feminatywy).

To mnie niemożebnie wkurwia, ale przyzwyczaiłem się do tego, że u nas wychowuje się ludzi do umierania za kraj. Nawet gdy nie ma to najmniejszego sensu. Znacznie ważniejsze w edukacji jest to, że ktoś zginął niż to, co wytworzył. O wiele więcej znaczą ci, którzy umarli młodo, wierząc w ideę niż ci, którzy przetrwali i zostawili coś po sobie, albo cicho i przez to znacznie skuteczniej, pomagali.

Ok, rozumiem, to spadek Romantyzmu, który w PL się przyjął i zakorzenił z tej najgorszej strony. Bo przecież nie możemy mieć jak inni fajnej tradycji grozy, przygody, tylko głównym nurtem jest co? Mesjanizm, martyrologia, bezsensowne umieranie za nic i sekciarskie podejście do kwestii narodowych. Szkodliwe wychowanie kandydatów do bezsensownych śmierci. Szkoła samobójców.

To jednak wszystko powinno mi spowszednieć bo i ja takie szkoły kończyłem, dzieci moich znajomych takie skończą i pewnie ich dzieci też przez takie przejdą. Na koniec więc o tym, co mnie w tym zwiastunie naprawdę wkurwiło. Ilustracja:

Kanały w Powstaniu Warszawskim jako j-rpg? Serio? Jako oficjalny materiał Ministerstwa Edukacji? Pamiętam jak wiele lat temu dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Piotr Ołdakowski powiedział mi, że odrzucił propozycję patronatu nad grą o Powstaniu, która przypomina klasyczny FPS. Nie chciał by poważna instytucja promowała się przez prostą strzelankę, szczególnie, że rzeczywistość Powstania nie miała nic wspólnego z taką rozgrywką. Poza tym jakie zakończenie ma mieć taka gra? Powstańcy wygrają? Nie dziwię się, że wtedy odmówił. Jak się okazuje wielu innych nie wykazuje takiej refleksji.

Na koniec dodam jednak, że gra ma też swoje zalety, jak choćby fragmenty zwracające uwagę na wielokulturowość kraju.

Trailer: